- Kolejny raz mieliśmy przesłanie z Mościsk, że tutaj mieszkają ludzie wierzący, kochający Boga, którzy umieją się tą wiarą dzielić. Obecność wielu gości z sąsiednich parafii, muzyków z Krysowic, obecność biskupa rodaka Edwarda Kawy daje nam umocnienie, że trzeba to rozwijać, tym się trzeba dzielić i za to dziękować. Jestem pod wrażeniem, że ludzie są zachwyceni, mimo dużego mrozu, idą radośni w orszaku - powiedział ks. Władysław Derunow, proboszcz parafii pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Mościskach.
Procesja, z gwiazdą betlejemską, mędrcami z różnych dzielnic miasta – Zakościela, Rzadkowic, Rudnik, Sułkowszczyzny i Zawady, parafianami w strojach i koronach, oraz biskupem rodakiem o. Edwardem Kawą i ks. proboszczem Władysławem Derunowym ruszyła spod kościoła parafialnego przez centrum miasta do szopki na placu w Mościskach. Tam wspólnie kolędowano z zespołem muzycznym z Krysowic.
- Po raz pierwszy biorę udział w orszaku i bardzo się cieszę. My sami potrzebujemy, aby dawać świadectwo naszej wiary, wychodząc na zewnątrz poza kościół, ale również nasze miasto potrzebuje głębokiego świadectwa i ewangelizacji - podsumował bp Edward Kawa, biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej.
Na zakończenie pochodu Trzej Królowie – Kasper, Melchior i Baltazar, pochodzący z różnych dzielnic Mościsk, pokłonili się Dzieciątku Jezus i złożyli Mu w darze mirrę, kadzidło i złoto.
Zdjęcia i wideo: Sergij Vitvitsjkyy
Eugeniusz Sało, kuriergalicyjski.com