Aktualności

Назад

O „formie” Boga albo jak posługa humanitarna pomaga ewangelizować w Rudkach.

: 3012 2022-04-03 10:59:41

Muzeum Aleksandra Fredry w Rudkach, który znajduje się w dzwonnicy Sanktuarium, stało się lokalnym ośrodkiem pomocy humanitarnej dla wszystkich ofiar wojny, a głośnik na dzwonnicy informujący wszystkich mieszkańców o alarmie powietrznym i jego odwołaniu, powtarzając oryginalną melodię hymnu religijnego „Boże Wielki Jedyny”.

Siostra Laura Stasiv, która codziennie wraz z wolontariuszami od 10:00 do 16:00 rozdaje uchodźcom żywność i ubrania, mówi:

Staramy się pomagać wszystkim uchodźcom, którzy przybyli do Rudek i okolic i służyć im. Pomagamy ile możemy, dystrybuujemy żywność, różne produkty, leki. Ludzie są poinformowani w parafii, a także w mieście o naszym centrum humanitarnym. Dzwonią i przychodzą do nas. Każdego dnia jest dużo ludzi. W większości są to nowi ludzie, którzy przychodzą po jedzenie. Zapraszamy również do wspólnej modlitwy o pokój w Ukrainie podczas Liturgii o godz. 17.00.

Więc służymy przez dwa tygodnie z rzędu. Obsługujemy do trzydziestu zamówień dziennie. Ludzie przyjeżdżają w grupach po 6-8 osób, czasami pary z dziećmi lub osoby samotne. Są dni bardziej zaangażowane, kiedy przychodzą zamówienia na jednostki wojskowe.

Siostra Tomasza Wergeles dodaje: „Udzielamy leków i pierwszej pomocy potrzebującym uchodźcom. To, co otrzymaliśmy i mamy, rozdajemy. Mamy bandaże, które wysyłamy do wojska na front, do szpitali wojskowych. Większość ludzi prosi o leki przeciwgorączkowe, przeciwalergiczne, na przeziębienia, a także często prosi o specyficzne leki – na cukrzycę, na choroby wątroby, które otrzymujemy bardzo rzadko.

Siostry codziennie słuchają wielu osób, które opowiadają swoje historie życia, często tragiczne i trudne, ale jednocześnie bardzo ważne i wartościowe.

Siostra Laura, która miała bardzo ciekawe doświadczenie, kontynuuje: „Pewnego dnia przyjechała kobieta z Charkowa z dwiema małymi córeczkami, bliźniaczkami. Daliśmy im produkty, których potrzebowały. A kiedy mama czekała, aż ktoś pomoże jej podnieść ciężkie paczki, wtedy dziewczynki zaczęły rozrabiać. Więc mówię do nich: Chodźcie, coś wam pokażę. Podali mi swoje ręce i poszliśmy do świątyni. Po drodze dziewczyny pytają mnie po rosyjsku: „Czy to jest ubranie Boga? Dlaczego potrzebujesz tego ubrania Boga?” To zrobiło na mnie duże wrażenie, bo dzieci spontanicznie wyczuwają to, co najważniejsze i istotne. Następnie udaliśmy się do świątyni i przed wejściem było wielki Krzyż Chrystusa. I dziewczyny pytają: „Kto to jest?” Było to ciekawe doświadczenie, bo trzeba było krótko, prostymi słowami powiedzieć, kto to jest – opowiedzieć o tym, czego uczymy i tłumaczymy dzieciom na katechezie przez wiele lat. Po tym, jak powiedziałam im o Jezusie, dziewczynki uklękły tak naturalnie i zapytały: „Dlaczego On został zabity?... Osobiście bardzo przeżyłam tą katechezę. I w końcu dziewczynki były bardzo zadowolone i powiedziały, że znowu przyjdą do świątyni. Tak rozpoczęła się ich duchowa historia.

I pamiętam inną kobietę – kontynuuje zakonnica – która przybyła na uroczystość Zwiastowania na liturgię ze swoją wnuczką. Była pod wielkim wrażeniem, że my w Kościele mamy taką modlitwę duchowej adopcji dziecka, że jest opieka nad dzieckiem, zanim się urodzi.

Siostra Laura mówi, że służba i praca w centrum humanitarnym pomaga jej osobiście przejść przez te trudne czasy i przezwyciężyć strach i niepokój.

Księża z Rudek dzielą się również pomocą humanitarną z innymi ośrodkami, którym pomaga także Caritas Lwów, takiej jak parafia w Turce, która odległa od Rudek ponad 80 km. Tam miejscowi parafianie opiekują się ponad 60 uchodźcami i udzielają schronienia osobom, które straciły domy – mówi ks. Andrzej Hano, który przyjechał po żywność.

Ochrona kraju i troska o ofiary, troska o wolność i godność człowieka - to dziś ważne zadanie dla każdej wspólnoty parafialnej naszej Archidiecezji.

Autor : Aleksander Kusyj

Назад