Aktualności

Назад

Pogrzeb ś.p. Romana Pałczyńskiego w Cieszanowie, ojca ks. Wiktora Pałczyńskiego.

: 1995 2020-03-03 13:27:11

Mszy Świętej przewodniczył metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki wraz z biskupem-pomocniczym Mariuszem Leszczyńskim diecezji zamojsko-lubaczowskiej, i biskupem-emerytem Marianem Buczkiem, w obecności licznych księży i wiernych z archidiecezji lwowskiej oraz z Polski.

Słowa podziękowania i pożegnania skierował metropolita lwowski pod czas homilii:

Droga Rodzino zmarłego Romana z Księdzem Wiktorem na czele!
Czcigodni Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego!
Umiłowani Bracia i Siostry!

Gromadzi nas dzisiaj w tym kościele uroczystość pogrzebowa, którą chcemy podziękować Bogu za dar długiego życia zmarłego Romana Pałczyńskiego i za całe dobro, które dzięki niemu się dokonało.
Jako ludzie wierzący, nie spoglądamy na wydarzenie jakim jest śmierć, w kategoriach rozpaczy, lecz ze świadomością nadziei, że oto po dobrze przeżytym czasie na ziemi, dostępujemy spełnienia się słów naszego Zbawiciela, który powiada: „Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo przygotowane wam od założenia świata”.

Źródłem naszej nadziei jest Jezus Chrystus. On, poddając się dobrowolnie śmierci na drzewie krzyża, umierając za nas wszystkich, za każdego człowieka, ostatecznie pokonał śmierć i zmartwychwstając, otworzył nam drogę do niekończącego się życia w niebie, w domu Ojca. Jezus na kartach Ewangelii zapewnia nas i pociesza: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce”.

Dlatego chrześcijański pogrzeb, a w takim uczestniczymy, jest znakiem wiary i nadziei wobec wielkiej tajemnicy jaką jest ludzie życia, nieuchronna śmierć i obiecane na Chrzcie świętym życie wieczne.

Chrześcijański pogrzeb, to smutne rozstanie z osobą bardzo bliską, tak jak ma to miejsce dzisiaj. Wokół trumny świętej pamięci Romana stanęła najbliższa rodzina, krewni a oraz znajomi i przyjaciele. Dla nich jest to ból i cierpienie. Przecież zamyka się historia życia ich ojca, sąsiada i przyjaciela.

Chrześcijański pogrzeb, to również wielka prawda zamknięta w słowach prefacji: „życie nasze zmienia się ale się nie kończy”. I to te słowa rozbudzają nadzieję i oddalają smutek. Przecież wszyscy wierzymy w życie po śmierci. Przecież wszyscy wiemy, iż nadejdzie chwila kiedy spotkamy się z naszymi zmarłymi, gdy zakończy się nasze ziemskie życie i przekroczymy próg śmierci wchodząc do lepszego życia, w którym nie ma już bólu i cierpienia, ale radość spotkania ze Zbawicielem i rzeszą zbawionych, wśród których ufamy spotkać zmarłego Jana.

Zatem wbrew temu co czuje nasze serce, potrzeba nam szukać radości w tym ziemskim rozstaniu i tak żyć, abyśmy osiągnęli niebo i dołączyli do tych co zostawili puste miejsce na ziemi aby znaleźć nowe miejsce w niebie.

Dlatego traktujemy dzisiejszą uroczystość pogrzebową jako dziękczynienie za dar życia śp. Romana.
To dziękczynienie opieramy na fragmencie Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian, który naucza, że „Nikt z nas nie żyje dla siebie”.

Jestem przekonany o prawdzie tych słów, podobnie jak wszyscy tutaj obecni. Znaliśmy przecież zmarłego Romana i wiemy, że nie żył tylko dla siebie. Jego życie wypełniło się służbą. Najpierw w domu rodzinnym, gdy dorastał i dojrzewał do wiary u boku swoich rodziców. Następnie w powołaniu do małżeństwa i ojcostwa. I to tutaj najbardziej widać to życie nie dla siebie ale dla rodziny, której poświęcił dziesiątki lat swojego życia, nie szczędząc trudu i czasu, miłości i troski. Dlatego dzisiaj dziękujemy za to poświęcenie i ślad miłości, który trwał w zdrowiu i chorobie, dobrej i złej doli.

Św. Apostoł Paweł napisał również: „jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana”. To krótkie stwierdzenie przypomina nam o istnieniu Boga, który powołał nas do życia i do wiary. Zatem dziękujemy za jego wiarę i za to, że nie przywłaszczył jej dla siebie, ale nauczył wierzyć swoich bliskich. Dokonał tego codziennym przykładem, modlitwą, postem, jałmużną, wiernością, częstą spowiedzią i komunią świętą.

To przy jego boku i pod dachem jego domu zrodziło się kapłańskie powołanie syna Wiktora. On temu powołaniu towarzyszył i wspierał je, ciesząc się, że jego syn podjął pracę w archidiecezji lwowskiej, z którą zmarły Roman był związany od dzieciństwa.

Kochani Bracia i Siostry!

Stając przy ołtarzu naszego Zbawiciela, spoglądamy w stronę źródła miłosierdzia i prosimy, gdyby zmarły Roman musiał coś jeszcze w czyśćcu odpokutować, to wiedzcie wszyscy tu zgromadzeni o tym, że on sam sobie pomóc już nie może, ale ma nas, którzy możemy mu pomóc. Podarujmy Mu zatem nie nasz smutek, ale gorliwą modlitwę, podarujmy mu obok wieńców i kwiatów Komunię św. przyjętą w jego intencji. Pamiętajmy o nim nie tylko dzisiaj, ale też i w przyszłości, ofiarowując za niego uzyskiwane odpusty. On na pewno nie pozostanie nam dłużny i w ramach świętych obcowania też będzie się modlił za nas do Boga, a kiedy będziemy pukać do bram wieczności, z pewnością wyjdzie nam na spotkanie razem z innymi świętymi. Amen.

Foto: ks. Anatolij Rusin



Назад