Według tej tradycji Bóg, wysyłając nas na świat, decyduje również o zasięgu naszej misji. On decyduje o tym, komu powinniśmy nasze specjalne orędzie głosić, komu śpiewać naszą unikalną pieśń i kogo obdarzyć naszym specjalnym aktem miłości. Czasami Bóg ogranicza naszą misje do kilku ludzi; czasami posyła nas do ludzi z naszej wioski lub całego miasta; a czasami posyła nas do wszystkich ludzi żyjących na świecie. Zależy to od jedynego w swoim rodzaju Bożego planu, który dla każdego z nas jest inny.
Ta sama tradycja mówi również, że największym darem od Boga, jaki można sobie wyobrazić, jest dar życia. Największą zaś niewdzięcznością i grzechem, jaki człowiek może popełnić, jest zmarnowanie tego daru, czyli nie wypełnienie misji, którą Bóg nam zlecił, obdarowując nas życiem.
W historii Kościoła znamy bardzo konkretne przypadki, o których mówi powtarzana od wieków chrześcijańska tradycja.
Z całą pewnością takim przykładem jest obchodzona na całym świecie setna rocznica Objawień w Fatimie, do których powołane zostały małe dzieci: Hiacynta, Franciszek i Łucja. Dzieci usłyszały wówczas z ust Pięknej Pani: „Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię! Jestem z nieba. Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, trzynastego dnia o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę.” Później Maryja skonkretyzowała swoją prośbę mówiąc: „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny”.
Matka Boża prosiła dzieci o pokutę za grzechy ludzkości oraz o ofiary i zadośćuczynienie za obrażanie Jej Syna. Siostra Łucja później tak objaśniała tę prośbę: „Pokuta, o którą prosi Bóg, jest następująca: prowadzić życie sprawiedliwe i zgodne z Bożymi Przykazaniami; ze wszystkiego czynić ofiary i składać je Bogu. On pragnie, aby wszystkie dusze w taki sposób rozumiały pokutę, ponieważ niektórzy ludzie przez pokutę rozumieją tylko ostre umartwienie się, a nie odczuwają siły i potrzeby codziennej, zwyczajnej pracy nad sobą, wiodą życie letnie i pozostają w grzechu. W czasie modlitwy w kaplicy, Bóg do mnie powiedział: «Pokuta jakiej wymagam, to składanie ofiary z wypełniania codziennych obowiązków i zachowanie moich przykazań». Tak rozumiane wezwanie do pokuty jest szczególnie aktualne i naglące w obecnych czasach, kiedy ludzie tracą ducha ofiary i lekceważą obowiązki wynikające z ich życiowego powołania. Zamiast stawić czoło rzeczywistości, często uciekają od obowiązków”.
W tych słowach siostry Łucji odnajdujemy dla siebie miejsce w Orędziu Fatimskim. Odnajdujemy je szczególnie dzisiaj, kiedy zagubionych zostało wiele wartości, kiedy podjęto walkę z Bogiem i Kościołem, zasiewając w wielu sercach ziarno ateizmu, zwątpienia i nie wiary.
I wydaje mi się, że po upływie stu lat, ciągle potrzebni są głosiciele orędzia Matki Bożej z Fatimy, i że to my dzisiaj mamy zając miejsce świętych Franciszka i Hiacynty oraz Siostry Łucji. To w naszych rękach spoczywa obowiązek i odpowiedzialność, nie tylko w poznaniu Fatimy, ale i w jej realizacji.
To zadanie wpisuje nas w tę chrześcijańską tradycję, powierzonego nam szczególnego zadania głoszenia prawdy, a dzisiaj tą prawdą jest głos Maryi, zatroskanej o losy każdego człowieka i całego świata.
Kochani Bracia i Siostry!
Mówiąc o Fatimie, nie można pominąć osoby św. Jana Pawła II, który został wybrany i związany z tym Orędziem poprzez zamach z 13 maja 1981 roku. Uświadomił to w Klinice Gemelli prof. Gabriel Turowski, który wskazał Ojcu Świętemu na zbieżność dat: zamachu i wspomnienia Matki Bożej Fatimskiej. Dlatego po zamachu, będąc jeszcze w Klinice, papież poprosił o dokumenty fatimskie, przeczytał je i niemal natychmiast ruszyła lawina wydarzeń. W sierpniu 1981 roku Ojciec Święty zaczął odprawiać nabożeństwo pierwszych sobót, w rocznicę zamachu przybył jako pielgrzym do Fatimy i poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Wówczas również papież ofiarował kulę, którą wyciągnięto z jego ciała. Pasowała idealnie do średnicy otworu zostawionego pod ulokowaną w koronie kulą ziemską. Złotnik powiedział nam, że wolne miejsce pozostawione w 1942 r. i wypełnione pociskiem czterdzieści lat później do dziś frapuje członków jubilerskiej rodziny: „Kiedy dowiedzieliśmy się, że kula z zamachu idealnie pasuje do korony, byliśmy bardzo zaskoczeni. Nadal nie potrafimy wyjaśnić tego niebywałego zbiegu okoliczności” – podkreśla właściciel zakładu.
Czy ten fakt jest tylko zbiegiem okoliczności?
Myślę, że nie, a przekonanie z jakim to mówię, wypływa z przeświadczenia jakie nosił w sobie św. Jan Paweł II, który wszystkie te fakty znał i one dawały mu pewność działania Bożego i wstawiennictwa Matki Syna Bożego, która towarzyszyła mu w jego zawołaniu Totus Tuus, Cały Twój.
Umiłowani Braci i Siostry!
13 maja 2000 roku miałem okazję jako sekretarz św. Jana Pawła II uczestniczyć w jego pielgrzymce do Fatimy. Zapamiętałem i noszę w swej pamięci wypowiedziane wówczas papieskie słowa: „W swej macierzyńskiej trosce Najświętsza Panna przybyła tutaj, do Fatimy, prosić ludzi, żeby nie obrażali już nigdy Boga, naszego Pana, który tak bardzo jest obrażany. Do mówienia skłania Ją ból matki; chodzi o los Jej dzieci.”
Będąc wśród was ośmielam się prosić abyśmy nie byli bólem dla Matki, abyśmy nie ranili Bożego Serca i abyśmy brali do rąk różaniec jako modlitwę wynagrodzenia za grzech, najpierw swój osobisty a dalej za grzech pogubionego świata.
Proszę, abyście czynili pokutę w intencji pokoju na świecie i Ukrainie. Widzimy jak dotyka nas fala terroryzmu, jak w wielu miejscach toczy się wojna. My chrześcijanie mamy obowiązek walki ze złem, a wojna jest złem, gdyż jej owocem jest śmierć i zniszczenie.
Żyjąc na Ukrainie doświadczam tego ja i wszyscy jej mieszkańcy. Za każdym razem gdy przychodzimy na cmentarze, to widzimy groby ofiar tej wojny, spotykamy rodziny cierpiące w skutek działań wojennych. Spoglądamy na zniszczone domy, szkoły, szpitale i zakłady pracy. A co najgorsze widzimy okaleczonych weteranów wojny, których życie zostało na trwałe naznaczone cierpieniem. Oni często mówią, że zazdroszczą tym co zginęli.
Proszę aby nienawiść nie zwyciężała naszych słów, myśli i czynów, ale wspólne pragnienia i jedna wiara, przyczyniły się do nawrócenia świata, a w nim Rosji, czego tak bardzo pragnęła Maryja, wymieniając ten kraj i wskazując jak bardzo on potrzebuje nawrócenia i przemiany. Dzisiaj to wołanie Matki jest nadal aktualne i ciągle niespełnione.
Zapamiętajmy, jeśli ma przyjść zwycięstwo, to niech przyjdzie przez Maryję. Dlatego za św. Janem Pawłem II powtarzam „Totus Tuus” – „Cały Twój” i zachęcam was wszystkich, aby te słowa nie były tylko sposobem życia Świętego Papieża, ale stały się naszą drogą ku zwycięstwu dobra nad złem.
Amen.