Aktualności

Назад

Niżankowice: miejsce, gdzie płakała Matka Boża. 20 lat łask za wstawiennictwem Matki Bożej Opatrzności

: 1185 2025-05-02 22:34:10

Pod przewodnictwem biskupa pomocniczego archidiecezji Lwowskiej Edwarda Kawy, miejscowi wierni oraz liczni — jak na czas wojny — pielgrzymi z przygranicznych terenów Polski dziękowali Bogu za 20 lat łask, które modlący się otrzymują w tym sanktuarium za wstawiennictwem Matki Bożej Opatrzności.

W homilii biskup, nawiązując do ewangelicznego opisu nawiedzenia Elżbiety przez Maryję, zwrócił uwagę wiernych na to, jak Maryja reaguje na nasze prośby:

— To, co właśnie usłyszeliśmy we fragmencie Ewangelii według św. Łukasza, bardzo wyraźnie podkreśla wielkość działania Maryi. Łukasz jasno zaznacza, że Maryja „z pośpiechem” poszła do Elżbiety. To słowo — „z pośpiechem” — drodzy bracia i siostry, pokazuje, że działanie Maryi jest natychmiastowe. (…) To jeszcze bardziej zachęca nas, byśmy nigdy nie wątpili, czy warto zwracać się do Niej, prosić Ją o wstawiennictwo. I bardzo ważne jest, abyśmy nie bali się zapraszać Maryi nie tylko tam, gdzie jesteśmy szczęśliwi, gdzie się modlimy, gdzie otwieramy serce, ale również do tych przestrzeni, które sami przed sobą ukrywamy — tam, gdzie sobie nie radzimy, gdzie jesteśmy samotni, gdzie opadają nam ręce, gdzie nie umiemy bronić się przed złem.

I dziś przychodzimy tutaj, bo potrzebujemy uzdrowienia, potrzebujemy łaski, bo sami nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. I nie potrzebujemy żadnej magii czy sensacji. Potrzebujemy cichego, ale bardzo skutecznego wstawiennictwa Maryi.

Na zakończenie biskup dodał:

— Niżankowice to miejsce proste, skromne, zwyczajne, ale jednak cudowne. Sam Bóg je wybrał. I Maryja. Nikt by nie pomyślał, że gdzieś na granicy, w takim prostym kościele, będą działy się takie rzeczy! Ale Bóg wybiera właśnie takie miejsca, które w ludzkich oczach wydają się martwe, by pokazać, że w oczach Bożych mogą stać się żywe.

Po homilii biskup Edward udzielił sakramentu bierzmowania młodej parafiance, a na zakończenie poświęcił nowe obrazy do odrestaurowanych bocznych ołtarzy kościoła.

Co więc jest tak niezwykłego i cudownego — jak powiedział w homilii biskup Kawa — w tym miejscu, że przyciąga ono ludzi różnych wyznań, którzy przyjeżdżają tu nawet zza granicy i to po kilka razy w roku?

Historia kościoła Trójcy Przenajświętszej sięga 1451 roku i przez cały czas swego istnienia rzeczywiście nigdy nie wyróżniał się niczym szczególnym. Po II wojnie światowej Niżankowice znalazły się w granicach ZSRR, a kościół podzielił los wielu innych obiektów sakralnych — władze radzieckie przekształciły go w magazyn nawozów i zboża dla kołchozu. W zakrystii urządzono stajnię, trzymano tam konie.

Zniszczony i ograbiony kościół został zwrócony wiernym w 1989 roku, a 19 października 1991 roku odbyło się poświęcenie odnowionej świątyni. Obrzędu dokonał ówczesny biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej Rafał Kiernicki. Niestety, na początku lat 2000‑nych wspólnota parafialna liczyła jedynie 15 osób — i wydawało się, że to miejsce umiera. Jednak w 2005 roku miało miejsce wydarzenie, które tchnęło nowe życie w mały, zaniedbany kościół w Niżankowicach i przyciągnęło uwagę nie tylko wierzących różnych wyznań, ale nawet osób niewierzących.

W styczniu 2005 roku z oczu niewielkiej gipsowej figury Matki Bożej z Lourdes zaczęła wypływać ciecz, która nie zamarzała mimo 15‑stopniowego mrozu. Figurkę tę podarowali do kościoła dobroczyńcy z Polski. Wykonana w Częstochowie, nie miała szczególnej wartości artystycznej i była jedynie zwyczajnym odlewem, jakich wiele. Jednak 5 stycznia 2005 roku przyciągnęła uwagę nie tylko lokalnej wspólnoty parafialnej, ale i całego miasteczka, a później stała się znana także po drugiej stronie granicy.

Ciecz, która spływała po twarzy figury przez 40 dni, była słona i przypominała łzy. Według świadków, najobficiej łzy płynęły przez trzy dni, gdy umierała siostra Łucja (13 lutego 2005 roku), wizjonerka z Fatimy; a także wtedy, gdy do Domu Ojca odchodził papież Jan Paweł II, oraz w rocznicę jego śmierci. Później obliczono, że Matka Boża w Niżankowicach płakała 101 razy w ciągu 18 miesięcy — każdego 13 dnia miesiąca, czyli w dni fatimskich objawień. Ojciec Jacek Waligóra, ówczesny proboszcz kościoła, wiązał tę liczbę również z objawieniami w Lourdes, gdzie Maryja ukazywała się 18 razy. Ostatni raz Matka Boża w Niżankowicach płakała 9 września 2007 roku.

Ówczesny dziekan dekanatu samborskiego, na terenie którego znajduje się parafia Trójcy Przenajświętszej, ks. Edward Loranc, przekazał zebraną z figury ciecz do ekspertyzy w Polsce. Badania przeprowadził Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Analizy wykazały, że skład chemiczny cieczy zebranej z figury w Nżankowicach rzeczywiście bardzo przypomina skład chemiczny ludzkich łez.

I choć Kościół nie wypowiedział się oficjalnie na temat samego zjawiska, to z uwagi na liczne pielgrzymki, które zaczęły napływać do tego miejsca, a także z uwagi na liczne łaski, które tam otrzymano, kardynał Marian Jaworski w 2007 roku ogłosił parafialny kościół w Niżankowicach sanktuarium Najświętszej Maryi Panny — Matki Bożej Opatrzności, z odpustem 1 maja. Pielgrzymi przybywają tu do dziś — choć już nie w takiej liczbie, jak przed wojną; jednak nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca i nabożeństwa fatimskie są tu sprawowane z gorliwością i wielką pobożnością, z prośbą o długo oczekiwany pokój dla Ukrainy i nawrócenie dla Rosji.

Autor : Wita Jakubowska

Назад