Aktualności

Назад

„Mamy w niebie wielu aniołów, dzięki którym nasza fundacja może służyć i czynić dobro”. 10-lecie Fundacji Dajmy Nadzieję w katedrze lwowskiej.

: 1881 2021-12-05 09:15:06

W swoim słowie arcybiskup powiedział do członków fundacji: „Aby przynosić dobre owoce, trzeba być wewnętrznie dobrym. Trzeba też zasilać swe wnętrze dobrym pokarmem. To wszystko nam może zagwarantować bycie uczniem Jezusa. Tylko On jest w stanie uczynić nas naprawdę dobrymi i przynoszącymi dobre owoce”.

W spotkaniu uczestniczyli: Konsul Generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz, przedstawiciele Rady Nadzorczej oraz członkowie Fundacji, duchowni animujący działalność fundacji: ks. prałat Jan Nikiel, ks. Rafał Zborowski, ks. Mikołaj Lipitak CR, ks. Jan Tymań, ks. Roman Broda i ks. Aleksandr Kusyj.

Obecni dziękowali Bogu i ludziom dobrej woli, za pośrednictwem, których Fundacja prowadziła działalność charytatywną i opiekowała się dziećmi z ciężkimi nieuleczalnymi chorobami oraz ich rodzinami potrzebującymi wsparcia zarówno materialnego, jak psychologicznego i duchowego, za wszelkie imprezy dla dzieci, wyjazdy, rekolekcje, edukacje i szkolenia, wspólnie z różnymi parafiami, wspólnotami, w tym Rycerzami Kolumba, za warsztaty terapii zajęciowej „Anielski Kwiat” dla osób niepełnosprawnych, działające przy parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy, za hospicjum domowe, które służy dzieciom nieuleczalnie chorym, za każdy wyjazd wypoczynkowy do Brzuchowic i za każdy kiermasz Bożonarodzeniowy.

Prezes Fundacji Irena Hałamaj przedstawiła sprawozdanie z poprzednich lat działalności. Opowiedziała o licznych wydarzeniach organizowanych przez fundację w ciągu ostatnich dziesięciu lat, których głównym celem było rozpowszechnianie informacji o ciężko chorych dzieciach oraz poszukiwanie pomocy i wsparcia dla podopiecznych.

Janina Andrejczuk, wiceprezes Fundacji, mówiła o wielu owocach posługi i podkreśliła szczególną rolę podopiecznych dzieci SMA, które już wróciły do Domu Ojca: „Mamy w niebie wielu aniołów, dzięki którym nasza fundacja może służyć i czyń dobrze”.

Siostra Lidia Ziembowicz RM mówiła o działalności świetlicy parafialnej, która opiekuje się dziećmi.

Wszyscy uczestnicy podkreślali ważną rolę wolontariuszy, na których spoczywa znacząca część pracy. I jak w każdej organizacji siła tkwi w jedności gdzie są różni ludzie, o różnych talentach, ale wzajemnie otwarte serca mogą skutecznie pomagać.

Tak, więc Fundacja Dajmy Nadzieję jest wdzięczna za wolontariat i aktywnie poszukuje nowych osób, które chcą służyć, chcą spędzić kilka godzin dziennie w towarzystwie dzieci przygotowując się do świątecznego kiermaszu, który corocznie zbiera fundusze na niezbędny sprzęt dla dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni.

Tych, którzy chcieliby włączyć się we dobre sprawy fundacji, zawsze zapraszamy na Teatralna 7/1A. Szczegóły na stronie na Facebooku Фонд "Даймо Надію"/ Fundacja "Dajmy Nadzieję"

 

Kazanie abpa Mieczysława Mokrzyckiego na 10 rocznicę fundacji Dajmy Nadzieję

Kochani Bracia i Siostry!

W Adwentowy wieczór, gdy Kościół oddaje cześć św. Andrzejowi, Apostołowi i męczennikowi, gromadzimy się w naszej archikatedrze, aby dziękować za dziesięć lat istnienia i działalności Fundacji „Dajmy Nadzieję”.

W Ewangelii według św. Mateusza, znajdujemy takie stwierdzenie, które w odniesieniu do ludzkiego postępowania wypowiada Jezus – „Po owocach poznacie ich”.

Co Pan Jezus ma na myśli mówiąc o dobrych owocach?

Nie chodzi tu o jakieś sukcesy. Tu chodzi o to, co rozsiewamy wokół siebie, czym emanujemy, jakim staje się środowisko, które współtworzymy. Wokół człowieka naprawdę dobrego, rodzi się dobro i jest go coraz więcej.

Aby przynosić takie właśnie dobre owoce trzeba być dobrym wewnętrznie. Trzeba też zasilać swe wnętrze dobrym pokarmem. To wszystko może nam zagwarantować bycie uczniem Jezusa. Tylko On jest w stanie uczynić nas naprawdę, to znaczy wewnętrznie dobrymi i przynoszącymi dobre owoce.

Tę myśl uzupełnia św. Paweł Apostoł, który w Liście do Galatów stwierdza, że „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość”.

Zatem jeśli za takie owoce istnienia Fundacji dzisiaj dziękujemy, to znaczy, że działa przez nią Duch Boży, a co za tym idzie, jest ona dziełem Bożym skierowanym w stronę tych, którym potrzebna jest nadzieja, wyrażona w konkretnym działaniu, a nie tylko oparta na słowie.

Słynny francuski malarz obrazów religijnych - Gustaw Dor, znalazł się pewnego razu w podróży, nie posiadając przy sobie żadnego dowodu osobistego. Przypadek sprawił, że w jednym miasteczku kazano mu się wylegitymować i z braku należnych dokumentów zaprowadzono go do ratusza, do burmistrza. Zapytany o nazwisko i pochodzenie, odpowiedział: „Jestem malarzem z Paryża”.

A czym może to pan udowodnić - pyta burmistrz. Niestety, odpowiada malarz, nie mam przy sobie żadnego dowodu osobistego, ale niech mi pan użyczy chwilkę czasu, a postaram się o dowód.

Podszedł do okna, skąd roztaczał się piękny widok na kościół i rynek, wyjął notatnik i począł rysować. Już po małej chwili szkic był gotowy. Ujrzawszy to burmistrz, skłonił się głęboko przed artystą i powiedział: „Dziękuję mistrzu i zarazem przepraszam. Teraz już nie mam żadnych wątpliwości, co do pańskiej osoby. To jest najlepszym paszportem”.

Czyn owego malarza, jak to słyszeliśmy z przytoczonego przykładu, wystarczył za najlepszy dowód osobisty. Pozostaje, więc zapytać: co jest tym dowodem osobistym dla każdego chrześcijanina, którym mamy się legitymować przed Bogiem i przed ludźmi? Czy może wystarczy tylko sama metryka chrztu? Chrzest jest konieczny do zbawienia, ale oprócz niego czegoś więcej potrzeba. I samo to nie wystarcza za dowód. Otóż na to pytanie daje nam odpowiedź Ewangelia: „Nie każdy, który mi mówi: Panie, Panie! - wejdzie do królestwa niebieskiego. Ale kto wypełnia wolę Ojca mego... ten wejdzie do królestwa niebieskiego”.

A jako zewnętrzny znak dowodu osobistego każdego chrześcijanina, będą jego czyny – dobre czyny.

Ufam głęboko, że właśnie takimi czynami legitymizuje się Fundacja „Dajmy Nadzieję” i po nich jest rozpoznawalna w naszym lwowskim środowisku.

Bracia i Siostry!

Stwierdzenie Pana Jezusa – „Po owocach poznacie ich”, skierowane jest do nas wszystkich. Dlatego warto dzisiaj, przy okazji tego jubileuszu, postawić pytanie nam wszystkim - Jakie więc mamy spełniać dobre uczynki? Czy mamy codziennie uczestniczyć we Mszy św., oddawać się długim modlitwom i umartwieniom zewnętrznym? Gdyby nam na to warunki pozwalały, to tak. Aby się jednak w całej pełni okazać chrześcijaninem nie trzeba wykonywać nadzwyczajnych rzeczy, wystarczą w zupełności zwyczajne czyny, z jakich życie nasze się składa. Każdy nasz czyn, zgodny z wolą Bożą, jest czynem dobrym i miłym Bogu, ale pod warunkiem, że wykonanie jego połączone jest z miłością.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mawiała, że podniesienie igły bliźniemu z miłości ku Bogu, jest czynem tak wielkim, iż może duszą uwolnić od mąk czyśćcowych.

Zatem dobrymi czynami są: modlitwa, wykonywanie swoich codziennych zajęć, drobna jałmużna, post. W ten sposób możemy dawać nadzieję wszystkim, a przede wszystkim sobie, gdy myślimy o wieczności, której nie zdobywa się tylko przez metrykę chrztu, ale która osiąga się poprzez uczynione dobro względem bliźniego.

Doskonałym czasem na taką właśnie refleksję jest Adwent. To on prowadzi nas drogami odkrywania prawdy o naszym codziennym życiu. Poznawania jego bogactwa, nie przez ilość dóbr doczesnych, ale przez dobroć serca.

Czuwajmy zatem i troszczmy się o codzienne dobro. Może być nim włączenie się w działalność Fundacji i wspieranie jej w dobrym dziele dla bliźniego.

Życzę wszystkim nam, abyśmy byli ludźmi nadziei, której znakiem będzie dobry czyn. Amen.

 

Zdjęcia Wita Jakubowska

Autor : Aleksander Kusyj

Назад