Новини

Назад

Słowo Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego do uczestników spotkania odpowiedzialnych za duszpasterstwo młodzieży

: 300 2017-02-16 21:17:56

Moi Drodzy!

Cieszę się, że doroczne spotkanie odpowiedzialnych za duszpasterstwo młodzieży naszej metropolii odbywa się we Lwowie. Czynimy to mając w pamięci Światowe Dni Młodzieży, jakie mieliśmy możliwość przeżywać wraz z papieżem Franciszkiem i rzeszą młodych ludzi z całego świata w Krakowie. To wielkie doświadczenie wiary i jedności Kościoła pozwoliło spojrzeć na przeżywanie wiary w duchu radosnego odkrywania bycia katolikiem, o czym zapewniła nas sama młodzież, wielokrotnie podkreślając ten właśnie wymiar Światowych Dni Młodzieży.

Otworzył się zatem przed nami wielki potencjał, jaki zawsze posiadali ludzie młodzi. I to właśnie on stanowi dla Kościoła tę powtarzaną prawdę o przyszłości jaką należy oprzeć i budować z pokoleniem młodych, jako przyszłością i nadzieją. Potrzeba tylko abyśmy nie utracili, nie wyciszyli i nie zagasili rozpalonego poczucia wartości życia w Kościele i dla Kościoła. Taka bowiem postawa byłaby naszą przegraną, podobnie jak przegranym było życie ludzi, którzy odwrócili się od Boga i doświadczyli kary potopu.

Potrzeba nam przyjąć postawę sprawiedliwego Noego i w świecie nie zawsze przychylnym budować arkę, jaką nie będzie dzisiaj drewniana łódź lecz wspólnota Kościoła. Ona ma być mocna i solidna, dająca poczucie bezpieczeństwa i odnalezienia swego miejsca. Jest zarazem bardzo wymagająca, o czym mówił papież Franciszek:

„Ale jest też w życiu inny, jeszcze bardziej niebezpieczny paraliż, dla młodych często trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje. Lubię nazywać go paraliżem rodzącym się wówczas, gdy mylimy SZCZĘŚCIE z KANAPĄ! Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie. Kanapa - jak te, które są teraz, nowoczesne, łącznie z masażami usypiającymi - które gwarantują godziny spokoju, żeby nas przenieść w świat gier wideo i spędzania wielu godzin przed komputerem. Kanapa na wszelkie typy bólu i strachu. Kanapa sprawiająca, że zostajemy zamknięci w domu, nie trudząc się ani też nie martwiąc. "Kanapaszczęście" jest prawdopodobnie cichym paraliżem, który może nas zniszczyć najbardziej; bo po trochu, nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się ospali, ogłupiali, otumanieni, wczoraj mówiłem o młodych, którzy idą na emeryturę w wieku 20 lat - podczas gdy inni - może bardziej żywi, ale nie lepsi - decydują o naszej przyszłości. Z pewnością dla wielu łatwiej i korzystniej jest mieć młodych ludzi ogłupiałych i otumanionych, mylących szczęście z kanapą; dla wielu okazuje się to wygodniejsze, niż posiadanie młodych bystrych, pragnących odpowiedzieć i na wszystkie aspiracje serca. Pytam was: czy chce być ospali, ogłupiali, otumanieni? Czy chcecie, żeby inni decydowali o waszej przyszłości? Czy chcecie być wolni? Rozbudzeni. Walczyć o waszą przyszłość? Nie jesteście zbyt przekonani, co?”

Zatem pozostać na kanapie, to dać się zatopić, to pogrzebać wszelkie marzenia, to utracić drogę szczęścia. Ja i ty nie możemy na to pozwolić, gdyż wielu poderwało się i chce działać. My odpowiedzialni za kształt Kościoła nie możemy pozwolić a już na pewno nie możemy spowodować aby młodzi ludzie usiedli wygodnie na kanapie.
W tym trudnym czasie doświadczenia jaki przeżywamy w Ukrainie, i to nie tylko mam na myśli wojnę ale również biedę, pozbawienie perspektyw godnego życia, wielkiego exodusu młodych i zdolnych ludzi, potrzeba aby to Kościół stał się miejscem otwartym na nich i dla nich. Szczególnie dla tych, którzy pozostają w naszych parafialnych wspólnotach.

Wielu z nich potrzebuje takiego spotkania jak opisuje je dzisiejsza Ewangelia. Potrzebuje otwarcia oczu na wartości, nie koniecznie te światowe ale te Boskie.

I w takim kontekście przytoczę jeszcze słowa papieża Franciszka, powiedziane podczas Światowych Dni Młodzieży:

„Teraz nie zabierzemy się do wykrzykiwania przeciw komuś, nie zabierzemy się do kłótni, nie chcemy niszczyć. Nie chcemy obrażać. Nie chcemy pokonać nienawiści większą nienawiścią, przemocy większą przemocą, pokonać terroru większym terrorem. A nasza odpowiedź na ten świat w stanie wojny ma imię: nazywa się przyjaźnią, nazywa się braterstwem, nazywa się komunią, nazywa się rodziną. Świętujemy fakt, że pochodzimy z różnych kultur i łączymy się, żeby się modlić”.

Zastanówmy się co zrobić aby modlić się z młodymi, aby z nimi otwierać drogę pozbawioną buntu, czyli nie ślepą a widzącą Boże dobro.

Wspaniałą okazją aby nie burzyć jedności, aby złem zła nie zwalczać, jest setna rocznica Objawień w Fatimie. To tam Maryja dała w nasze ręce wspaniały oręż do walki ze złem, jakim jest pokuta i modlitwa. I nie chodzi jej tylko o osobiste nawrócenie, ale o nawrócenie i podjęcie pokuty przez cały świat. A to wymaga czegoś więcej niż tylko chęci, to wymaga odwagi miłosierdzia, która tak scharakteryzował papież Franciszek:

„Serce miłosierne ma bowiem odwagę, by porzucić wygodę; serce miłosierne potrafi wychodzić na spotkanie innych, potrafi objąć wszystkich. Serce miłosierne potrafi być schronieniem dla tych, którzy nigdy nie mieli domu lub go stracili, potrafi stworzyć atmosferę domu i rodziny dla tych, którzy musieli emigrować, jest zdolne do czułości i współczucia. Serce miłosierne potrafi dzielić swój chleb z głodnym, serce miłosierne otwiera się, aby przyjmować uchodźców oraz imigrantów. Powiedzieć wraz z wami "miłosierdzie", to powiedzieć: szansa, przyszłość, zaangażowanie, zaufanie, otwartość, gościnność, współczucie, marzenia.”

I to jest ta droga, do której zaprosił nas papież. Jest ona bardzo wymagająca ale jest skuteczna.

Przeszedł nią sprawiedliwy Noe i jego rodzina. Doświadczył jej niewidomy z Betsaidy.

Niech i nam się uda, bo w innym wypadku utracimy: szansę, przyszłość, zaangażowanie, zaufanie, otwartość, gościnność, współczucie i marzenia. Czyli utracimy drogę do nieba. Amen.

 



Назад