Aktualności

Назад

Inauguracja Instytutu Pamięci Dziedzictwa Kresowego w Lublinie

: 3034 2016-05-10 12:49:22

„Łatwo zdobyć poparcie w chwilach otwartej walki czy represji. Natomiast na cichą dyskryminację dość często przymyka się oczy dla dobra wyższego, dla zachowania pozorów poprawności politycznej” powiedział metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki 9 maja w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim podczas sympozjum poświęconego 25. rocznicy reaktywowania struktur archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego oraz inauguracji działalności Instytutu Pamięci Dziedzictwa Kresowego.

Hierarcha wygłosił referat „Archidiecezja lwowska obrządku łacińskiego: najnowsza historia. XXV lat wolności, demokracji i dyskryminacji”. Mówiąc o problemach codzienności abp Mokrzycki zaznaczył, że Kościół katolicki obrządku łacińskiego jest jednym z wielu Kościołów na Ukrainie, który zgodnie z konstytucją jest równy wobec prawa z innymi wspólnotami religijnymi. Jako wyznanie, które doświadczyło represji ze strony władz komunistycznych ma również prawo do zadośćuczynienia i zwrotu majątków i dóbr bezprawnie zabranych. Gwarantują to kolejne zarządzenia i ustawy podejmowane przez władze ukraińskie.

„Rzeczywistość niestety pokazuje, że mimo upadku totalitarnego systemu pozostały totalitarne tryby myślenia głęboko zakorzenione w świadomości sporej części społeczeństwa, w tym przedstawicieli władz, a nawet środowisk chrześcijańskich. Można dostrzec nieprzyjazną czy wręcz wrogą postawę w stosunku do Kościoła rzymskokatolickiego lokalnych władz w wielu miejscowościach naszej archidiecezji, w tym przede wszystkim we Lwowie” powiedział abp Mokrzycki.

Skandaliczny wydźwięk ma bezprawne i uporczywe zatrzymywanie kościoła św. Marii Magdaleny jako sali organowej. „Sytuacja ta hańbi władze miasta szczycące się europejskością i nawiązujące do lwowskiej spuścizny wielokulturowości i tolerancji” zaznaczył metropolita lwowski.

Wskazał na próbę zaćmienia katolickiej i łacińskiej tradycji Lwowa, która widoczna jest w różnych przejawach. Władze miasta wykorzystują swoje prerogatywy, żeby wyeliminować elementy tradycji rzymskokatolickiej z przestrzeni publicznej Lwowa. „Jak można wytłumaczyć brak zgody na powrót na właściwe miejsce, na kolumnę przed kościołem bernardynów, posągu św. Jana z Dukli, kiedyś głównego patrona grodu lwowskiego? Usunięty przez komunistów posąg świętego orędownika pozostaje w ukryciu z racji na nacjonalistyczne, antypolskie ciągotki lwowskich radnych. Podobna sytuacja dotyczy innego wielkiego lwowianina - św. Józefa Bilczewskiego, arcybiskupa, uczonego, rektora uniwersytetu lwowskiego, społecznika żądającego sprawiedliwości wobec najuboższych. Na moją prośbę o nadanie imienia tego świętego placowi przed Kurią Metropolitalną władze odpowiedziały odmową” powiedział abp Mokrzycki.

Nie ukrywał też, że Ukraiński Kościół Greckokatolicki nie chce zwrócić łacinnikom zabranego przez nich kościoła w Komarnie i seminaryjnego kościoła Matki Bożej Gromnicznej, przylegającego do łacińskiej Lwowskiej Kurii Metropolitalnej. „Dość często jedyną motywacją nie oddawania nam świątyń jest hasło „nie oddać kościoła Polakom” - wyjaśnił. Liczne kościoły zabrane przez grekokatolików są przebudowywane i niszczone.

„Siły dla trwania i przetrwania trudnych chwil dodaje życzliwość ludzka i solidarność. Dlatego w sposób szczególny chciałbym podziękować radnym Miasta Lublin za zajęcie stanowiska w sprawie sytuacji Kościoła rzymskokatolickiego we Lwowie. Ręka wyciągnięta do nas będzie także pomocną dłonią dla władz samorządowych Lwowa, wskazującą nieprawidłowości i nadużycia, które nie powinny się pojawiać w demokratycznych społeczeństwach” zaznaczył abp Mokrzycki.

Na konieczność kształtowania symetrii we wzajemnych relacjach polsko-ukraińskich zwrócił uwagę wojewoda lubelski prof. Przemysław Czarnek, który niedawno złożył wizytę we Lwowie w ramach obchodów 360. rocznicy ślubów Jana Kazimierza, podczas której zapoznał się z problematyką lokalnej społeczności.

„Polska współczesna być może o wiele więcej zawdzięcza Kresom niż Kresom daje” zaznaczył podczas inauguracji Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Kresowego prof. Mieczysław Ryba, przewodniczący jego Rady Naukowej. - Trzeba pamiętać jednak, że bez Kościoła rzymskokatolickiego nie ma czegoś takiego jak Kresy ani w sensie kulturowym, ani w sensie ludzkim, ani w żadnym innym tego słowa znaczeniu” - dodał.

„Wszystko to są bardzo ważne sprawy i ważne, że pojawiają się one kontekście chęci mówienia prawdy, w kontekście rzeczywistego pojednania polsko-ukraińskiego, bazowanego na prawdzie” powiedział prof. Włodzimierz Osadczy z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i prezes Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Kresowego. Poinformował, że Instytut powstaje jak ciało naukowo-badawcze, które będzie realizowało badanie z szeroko pojętymi Kresami. Ma poparcie struktur rządowych, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zadeklarowało chęć współpracy z Instytutem jako liderem w badaniach Kresowych.

Jest to struktura „wybitnie merytoryczna i naukowa, do której przystąpiło całe grono profesorów z różnych uczelni lubelskich i nie tylko”. W najbliższym czasie będzie prowadziła działalność konferencyjną. „Przymierzamy się też do badań nad świadkami wiary na Wschodzie, sytuacją świątyń łacińskich oraz przygotowania „Encyklopedii archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego” zapowiedział prof. Osadczy.

Autor : Konstanty Czawaga

Назад